Wernisaż WIUR w Kwiaciarni Grafiki

Zdjęcia z wczorajszego wernisażu wystawy „Czarne kreski” polskiego streetartowca WIURa. Jego prace ręcznie wydrukowane na sicie to gruba uczta dla oka. Mnie cieszy najbardziej fakt, że grafiki można nabyć. KrikKonga w podwórku u mnie zamalowano, ale za to WIURa powieszę i będę się czuć jak w 3miejskiej galerii-eskaemce 🙂
Wystawa potrwa do 10 października, w Kwiaciarnia Grafiki, ul. Smulikowskiego 6/8 brama w podwórku, dalej schodkami w dół.
Więcej na fejsie.

Vilnius StreetArt

Spory up zdjęć streetartu z Wilna, miasta które mnie zawsze inspiruje i zachwyca swoim traszem.

Rihard III w Teatrze Stanisławskiego w Moskwie

Cesarzowa w Drusiennikach

Zdjęcia ze spektaklu Cesarzowa („Императрица”), który miał miejsce w ramach międzynarodowego festiwalu teatralnego Sankryža w Drusiennikach na Litwie. W roli tytułowej znakomita Ludmiła Czursina.

Horovod w Teatrze Stanisławskiego w Moskwie

Phantom Pain w Harendzie

Z wizytą na treningu muay thai

Dzień Zwycięstwa w Moskwie

Dzień Zwycięstwa w Moskwie – taki miks historii i disneylandu.

Trzymaj formę z mistrzem świata

Szczęśliwego Nowego Roku!

Życzę Wam by w nadchodzącym roku Drewnianego Konia spełniło się choć jedno wasze marzenie i byście mogli bez strachu w sercu robić to co lubicie najbardziej! Niech Was niesie ku nowym możliwościom i celom!
20131231kon0029

 

Mnisi z Angkor Wat

Mnisi z Angkor WatMnisi z Angkor Wat – to zdjęcie jest o tym, że nic nie dzieje się przypadkowo.
Gdy zobaczyłam mnichów stojących w świątyni, wiedziałam że muszę im zrobić zdjęcie. Czaiłam się za kolumną i biłam się z myślami, że takie nagłe moje pojawienie się z aparatem może być naruszeniem ich prywatności. W końcu stan mnicha w Kambodży jest rzeczą świętą i każdy chłopiec powinien w swoim życiu choć przez tydzień pobyć mnichem. Więc stoję za kolumną i raz po raz zza niej wyglądam ukradkiem, w pewnym momencie zza niej wygląda mi na przeciw jeden z mnichów i się uśmiecha. Na ‚survival-english’ wyjaśniam, że chcę im zrobić zdjęcie, oni ustawiają się w rządku, jeden chce przejąć mój aparat, więc wyjaśniam, że nie sobie z nimi, a właśnie im i tak jak stali wcześniej. Są trochę zdziwieni, ale zdjęcie powstaje. Pokazuję na wyświetlaczu – są zadowoleni, uśmiechy, ukłony. Teraz jeden z nich wyciąga z sakw swój aparat i pokazuje, że on też chce zdjęcie ze mną na pamiątkę. Ja zdejmuję czapkę, staję obok, nie dotykam – pamiętam o tym, że mnich to osoba święta. Uśmiechamy się, dziękujemy sobie. Reszta osób z wycieczki przejmuje do wspólnych zdjęć ‚moich mnichów’.

Odchodzę zwiedzać dalej. Nieopodal jest punkt energetyczny ziemi – to mi wyjaśnia czemu tyle osób jest w kolejce by stanąć na kamiennym kręgu w środku korytarza. Postanawiam też na nim stanąć – w końcu czemu nie? W odróżnieniu od innych turystów ja zdejmuję obuwie, zamykam na chwilę oczy. Robię głęboki wdech i ogarnia mnie niesamowite uczucie, jakbym jechała windą w górę. Od stóp po czubek głowy czuję płynącą przeze mnie energię. Ot, faktycznie, jest to punkt energetyczny! Chciałabym zostać na dłużej, ale nie blokuję kolejki, zakładam buty i idę dalej. Włączony aparat nadal trzymam w ręce, odwracam się by zrobić zdjęcie tego miejsca i… okazuje się, że padła mi właśnie bateria. To nie możliwe, przecież ładuję ją każdego dnia! 5 minut temu była jeszcze cała. Ogarnia mnie wściekłość, przecież jestem tu tylko jeden dzień, dopiero co zaczęliśmy zwiedzanie obiektu, kto wie kiedy tu jeszcze wrócę, może już nigdy, tyle zdjęć nie zrobię przez tą głupią baterię. Podchodzą do mnie ‚moi mnisi’ – pytają się co się stało – wyjaśniam, oni chcą pomóc i proponują swoje akumulatory – nie, niestety, nie pasują. Jeden z nich na mnie patrzy, uśmiecha się i pyta czy faktycznie jest to coś złego i wartego denerwowania się. Chcę coś odpowiedzieć, ale nagle czuję, że napięcie znika. Uśmiecham się i kłaniam się w podziękowaniu, bo właśnie doznałam oświecenia.
Wypełnia mnie spokój i radość, bo czuję jak jeszcze nigdy dotąd, że jestem *tu* i *teraz*. Nie pozostało mi nic innego jak schować aparat do torby i rozkoszować się uzyskaną wolnością, podziwiać świątynię taką jaka jest, a nie zamykać się do wizjera polując na kadry i psiocząc na pchających się turystów z aparatami.

A do Kambodży – wiem, że kiedyś tam na pewno wrócę.

Kaunas Streetart

Szeroki Kadr

Szeroki Kadr to wręcz kopalnia inspiracji i wiedzy o fotografach i ich pracach. Absolutnym hitem dla mnie są wywiady z fotografami miesiąca.

Samsara

Od tego wpisu chciałabym zacząć nowy cykl o moich inspiracjach.

Samsara” to dzieło kojarzące się mi z „Koyaanisqatsi” z 1982 roku.
Oglądając go miałam wrażenie rzeczywistej podróży po miejscach w nim uwiecznionych. Ten film dla mnie nie jest jedynie pięknym dokumentalnym zapisem miejsca i czasu w jakim przyszło nam teraz żyć. Zdaje mi się, że w tych kadrach została ujęta ludzka dusza, wiara i pytania o naturę człowieka.

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.filmweb.pl/film/Samsara-2011-335332

 

Krishna street

Дорогие друзья!

Верю что в жизни не бывает просто так совпадений. Встреча с вами, разговоры и фотографирование вас было для мня огромным удовольствием и радостью.
Вы дали мне огромный заряд позитивной энергии, которою я буду помнить и беречь в себе, а когда наступят тяжелые и мрачные времена ваши улыбки будут со мной – пусть даже только на фотографиях.

Удачи вам и до следующих встреч!

Drodzy przyjaciele!
Wierzę w to, że w życiu nie ma tak po prostu przypadków. Spotkanie się z Wami, rozmowa i fotografowanie Was sprawiło mi ogromną przyjemność i radość. Daliście mi ogromy ładunek pozytywnej energii, którą będę pamiętać i pielęgnować, a gdy nastąpią ciężkie i mroczne czasy wasze uśmiechy będą ze mną – nawet jeśli tylko na zdjęciach.

Powodzenia i do następnych spotkań!

 

Szturm na Berlin

Rekonstrukcja walk o Berlin w Twierdzy Modlin.